System aktywny
·zerio.pl
EBM
Portal medyczny
magazyn/Dieta/art_3125
Dieta RECENZOWANE 10 min

Witamina D w Polsce: dlaczego 9 na 10 dorosłych ma deficyt

Polska szerokość geograficzna i kąt padania słońca od września do kwietnia sprawiają, że dziewięciu na dziesięciu dorosłych ma niedobór witaminy D. Suplementacja jest sensowna, ale nie zawsze tak, jak się ją sprzedaje.

TW
Tomasz Wróbel
30 maja 2026
Witamina D w Polsce: dlaczego 9 na 10 dorosłych ma deficyt
fig_01 · zerio.pl
cc-by-nc-4.0

Pacjentka, 42 lata, asystentka biurowa, bierze od dwóch lat 2000 jednostek witaminy D dziennie. Lekarz przepisał "dla serca i odporności". Pacjentka się stosuje, kupuje krople, łyka rano przy kawie. Po dwóch latach robi badanie 25(OH)D. Wynik: 22 ng/ml. Czyli wciąż w przedziale niedoboru. Lekarz mówi "to zwiększymy dawkę". Pacjentka pyta, czy te dwa lata coś zmieniły, skoro wynik jest niski. Lekarz nie ma dobrej odpowiedzi.

To scenka typowa. W Polsce ponad 90 procent dorosłych ma niedobór witaminy D. Suplementuje się masowo, ale często bez sensu, bez badań kontrolnych, w dawkach albo za małych, albo na ślepo za dużych. A do tego dochodzi rzecz, której farmacja chętnie nie mówi: najnowsze metaanalizy randomizowanych badań pokazują, że suplementacja witaminy D nie chroni przed zawałem ani udarem. Mimo dekad obserwacji łączących niski poziom witaminy D z chorobami sercowo-naczyniowymi, podanie suplementu tego ryzyka nie zmniejsza.

Witamina D jest ważna z innych powodów (kości, mięśnie, ryzyko upadków, niektóre infekcje, prawdopodobnie nastrój), ale rozdmuchana narracja "to elixir życia, leczy wszystko" jest marketingiem, nie nauką. Ten tekst rozkłada na czynniki pierwsze: czym właściwie jest witamina D, dlaczego u nas tak brakuje, jaki poziom jest dobry, ile suplementować i czego naprawdę można się po niej spodziewać.

Witamina D nie jest witaminą. To hormon.

Klasyczna definicja witaminy mówi, że organizm jej nie produkuje i musi ją pobierać z pokarmem. Witamina D nie spełnia tej definicji. Większość zapotrzebowania (80-90 procent) syntetyzujesz sama w skórze pod wpływem promieniowania ultrafioletowego UVB. Z pokarmu pochodzi tylko 10-20 procent. Stąd niektórzy badacze proponują przeklasyfikowanie witaminy D na hormon. Argument: powstaje endogennie, ma receptor w niemal każdej komórce ciała (VDR, vitamin D receptor), reguluje ekspresję ponad 1000 genów.

Ścieżka biosyntezy wygląda tak. UVB pada na skórę, w komórkach naskórka 7-dehydrocholesterol przekształca się w prowitaminę D3. Ta przechodzi do wątroby, gdzie zostaje hydroksylowana do 25-hydroksywitaminy D (25(OH)D), formy magazynowej i tej, którą mierzy się we krwi. Potem do nerek, gdzie kolejna hydroksylacja zamienia ją w 1,25-dihydroksywitaminę D (kalcytriol), formę aktywną biologicznie. Ta z kolei wiąże się z receptorami w jelitach, kościach, mięśniach, układzie odpornościowym i robi tam swoją robotę.

Najlepiej udokumentowane efekty: regulacja gospodarki wapniowo-fosforanowej (wchłanianie wapnia z jelita, mineralizacja kości), siła i funkcja mięśni (deficyt zwiększa ryzyko upadków u osób starszych), układ odpornościowy (mniej infekcji górnych dróg oddechowych w sezonie). Mniej udokumentowane, choć obiecujące: nastrój, autoimmunizacja, ryzyko niektórych nowotworów. O sercu i ryzyku sercowo-naczyniowym osobno, bo to historia, w której dane spektakularnie się nie zgodziły.

Dlaczego 9 na 10 Polaków ma deficyt

Mechanizm jest geograficzny i kulturowy jednocześnie. Polska leży na szerokości geograficznej 49-55 stopni, czyli relatywnie wysoko. To znaczy, że od września do kwietnia kąt padania promieniowania UVB jest za płaski, żeby zaszła efektywna synteza witaminy D w skórze. Przez sześć miesięcy w roku, niezależnie od pogody, twoje ciało nie produkuje wystarczającej ilości. Nawet w słoneczne lutowe popołudnie energia UVB jest za niska.

Od maja do sierpnia synteza skórna działa, ale tylko między 10 a 15, gdy słońce jest dostatecznie wysoko. Dla syntezy efektywnej potrzeba około 15-20 minut ekspozycji 30 procent powierzchni ciała (twarz, ręce, nogi) trzy razy w tygodniu. Bez kremu SPF, bo SPF 30 obniża syntezę o ponad 95 procent. W praktyce większość dorosłych Polaków w tym czasie siedzi w biurze, a w weekend smaruje się kremem na plaży.

Z pokarmu witaminy D w polskiej diecie jest mało. Najbogatsze źródła to tłuste ryby morskie (śledź, łosoś, makrela, sardynki, ryba miecz, tuńczyk), żółtko jaja, masło, wątróbka, niektóre grzyby. Średnia polska dieta dostarcza 100-200 IU dziennie, podczas gdy zapotrzebowanie u dorosłego to 800-2000 IU. Luka pokrywana sezonowo przez słońce, poza sezonem przez nic, więc się kumuluje.

Wynik: w badaniach przesiewowych ponad 90 procent populacji dorosłej w Polsce ma 25(OH)D poniżej 30 ng/ml, czyli w przedziale niedoboru albo niedostatecznego poziomu. Połowa ma poniżej 20 ng/ml, czyli klinicznie istotny deficyt. To nie jest "wszyscy trochę za nisko". To deficyt jako norma populacyjna.

Norma 25(OH)D, czyli kiedy mówisz "mam deficyt"

Witaminę D mierzy się oznaczeniem 25(OH)D w surowicy krwi. Badanie nie wymaga bycia na czczo, kosztuje prywatnie 40-80 złotych, w NFZ jest na skierowanie od lekarza POZ przy uzasadnieniu klinicznym. Wynik podawany jest w nanogramach na mililitr (ng/ml) albo nanomolach na litr (nmol/L). Konwersja: 1 ng/ml = 2,5 nmol/L.

Klasyfikacja zgodna z wytycznymi Endocrine Society i polskimi rekomendacjami:

Deficyt: poniżej 20 ng/ml (50 nmol/L). Klinicznie znaczący niedobór. Wymaga dawki terapeutycznej.

Niedostateczny poziom (insufficiency): 20-30 ng/ml (50-75 nmol/L). Nie deficyt, ale poniżej optimum. Suplementacja standardowa.

Wystarczający (sufficiency): 30-50 ng/ml (75-125 nmol/L). Cel większości zaleceń. Wystarcza dla zdrowych dorosłych.

Optymalny: 40-60 ng/ml (100-150 nmol/L). Według niektórych wytycznych (głównie Endocrine Society, niektóre stanowiska polskie) to przedział maksymalnej korzyści zdrowotnej.

Powyżej 100 ng/ml (250 nmol/L): ryzyko toksyczności. Hiperkalcemia, kamica nerkowa, zwapnienia w naczyniach.

Niektóre instytucje (Institute of Medicine) stawiają granicę sufficiency niżej, na 20 ng/ml. To wynika z różnych metodologii definiowania normy. Większość praktyki klinicznej w Polsce, łącznie z wytycznymi Polskiego Towarzystwa Endokrynologicznego, używa progu 30 ng/ml.

Praktyczna rada: jeśli nigdy nie miałaś oznaczonej 25(OH)D, zrób raz, w zimowej połowie roku (luty-marzec to apogeum niedoboru). Jeśli wynik mieści się w przedziale wystarczającym, kontroluj raz na 2-3 lata. Jeśli niedobór, dostosuj dawkę suplementu i powtórz badanie po 3 miesiącach żeby sprawdzić, czy działa.

Suplementacja: dawka, forma, kiedy ostrożność

Aktualne polskie wytyczne (Płudowski et al., 2023) rekomendują dla zdrowych dorosłych 800 do 2000 IU dziennie przez cały rok, jeśli nie jest zapewniona odpowiednia synteza skórna od kwietnia do września. W praktyce większość ludzi w Polsce mieści się w tej kategorii, więc rekomendacja dotyczy wszystkich poza tymi, którzy regularnie biorą słońce w lecie (rolnicy, sportowcy outdoor).

Dla osób z grup szczególnego ryzyka dawki są wyższe:

Otyłość (BMI ≥30): 2 razy wyższa dawka, czyli 1600-4000 IU dziennie. Tkanka tłuszczowa sekwestruje witaminę D, więc otyli potrzebują więcej dla osiągnięcia tego samego poziomu we krwi.

Osoby starsze (≥65 lat): 2000-4000 IU dziennie. Skóra starsza syntetyzuje mniej, wątroba i nerki hydroksylują mniej efektywnie.

Osoby z ciemniejszą skórą (mniej w Polsce, ale dotyczy migrantów i osób mieszanego pochodzenia): wyższe dawki, bo melanina blokuje UVB.

Pacjenci z udokumentowanym niedoborem: dawka terapeutyczna 4000-7000 IU dziennie przez 8-12 tygodni, potem kontrola i przejście na dawkę podtrzymującą. Tylko pod nadzorem lekarza.

Forma chemiczna ma znaczenie. Witamina D3 (cholekalcyferol) jest skuteczniejsza niż D2 (ergokalcyferol), podnosi 25(OH)D wydajniej i utrzymuje wyższy poziom dłużej. Większość suplementów dostępnych w polskich aptekach to D3. Forma podania (kapsułki, krople, tabletki) nie ma istotnego znaczenia, byle preparat zawierał deklarowaną dawkę (warto wybierać sprawdzone marki, bo suplementy diety są w Polsce regulowane łagodniej niż leki).

Witamina D jest rozpuszczalna w tłuszczach, więc najlepiej przyjmować ją z posiłkiem zawierającym tłuszcz, na przykład rano z jajecznicą albo wieczorem z kolacją zawierającą oliwę. Pusta tabletka na czczo wchłania się znacznie gorzej.

Górna bezpieczna dawka długoterminowo bez kontroli lekarskiej to 4000 IU dziennie. Powyżej trzeba okresowo kontrolować 25(OH)D, wapń całkowity i wapń zjonizowany w surowicy, bo ryzyko hiperkalcemii rośnie. Toksyczność witaminy D jest rzadka, ale przy przewlekłym przyjmowaniu 10 000-50 000 IU dziennie realna.

Czy witamina D chroni serce? Odpowiedź na podstawie meta-analiz

Tu zaczyna się część, w której opowieść marketingowa rozjeżdża się z danymi. Przez dwie dekady badania obserwacyjne pokazywały silną asocjację: osoby z niskim 25(OH)D częściej miały zawały, udary, niewydolność serca, umierały wcześniej z przyczyn sercowo-naczyniowych. Logiczne było założenie, że suplementacja witaminy D zmniejszy to ryzyko. Producent suplementów chętnie wskazywał na ten związek na opakowaniu.

Tyle że asocjacja obserwacyjna i przyczynowość to nie to samo. Może ludzie z niskim 25(OH)D są chorzy, bo są chorzy, a niski poziom witaminy D jest skutkiem, nie przyczyną. Może mniej wychodzą na słońce, bo są chorzy. Może mają gorszą dietę, mniej się ruszają, więcej palą, są bardziej otyli, te same czynniki, które bezpośrednio podnoszą ryzyko sercowo-naczyniowe.

Żeby rozstrzygnąć, trzeba randomizowanego badania kontrolowanego (RCT), w którym losowo dzielisz uczestników na grupę dostającą witaminę D i grupę dostającą placebo, i sprawdzasz, kto częściej umiera. Takie badania robiono. Największe to VITAL (USA, 25 871 uczestników, 2019) i D-Health (Australia, 21 315 uczestników, 2022). Oba podawały 2000 IU witaminy D3 dziennie przez 5 lat. Oba zwróciły ten sam wynik: brak istotnej różnicy w zdarzeniach sercowo-naczyniowych ani w śmiertelności ogólnej między grupą witaminy D a placebo.

Metaanaliza z 2024 roku opublikowana w "Annals of Medicine and Surgery" zebrała dane z 18 randomizowanych badań na łącznie ponad 70 tysiącach uczestników. Wniosek: suplementacja witaminy D nie obniża śmiertelności sercowo-naczyniowej, nie obniża częstości zawału, udaru, niewydolności serca ani rewaskularyzacji wieńcowej. Trend dla zmniejszenia zawału był obecny, ale nieistotny statystycznie.

To znaczy, że jeśli bierzesz witaminę D "dla serca", bierzesz ją z błędnego powodu. Może być uzasadniona z innych względów (kości, mięśnie, ryzyko upadków, nastrój), ale prewencji zawału ci nie zapewni. Standardowa profilaktyka sercowo-naczyniowa nadal obejmuje to, co od dekad: kontrola ciśnienia, LDL, masy ciała, koniec palenia, ruch, dieta. Witaminy D w tej liście nie ma.

Co naprawdę robi witamina D

Pominąwszy obietnice marketingowe, kilka rzeczy witamina D robi udokumentowanie i powtarzalnie.

Kości i wapń. Najklasyczniejsza rola. Bez witaminy D nie wchłaniasz wapnia z jelita, bez wapnia nie mineralizujesz kości. Deficyt u dzieci to krzywica, u dorosłych osteomalacja (bóle kości, mięśni, łatwe złamania). Suplementacja witaminy D plus odpowiednia podaż wapnia zmniejsza ryzyko złamań osteoporotycznych u osób starszych, szczególnie biodra.

Siła mięśni i upadki. Mięśnie mają receptory dla witaminy D. Deficyt osłabia siłę, równowagę, koordynację. U osób powyżej 65 roku życia suplementacja zmniejsza częstość upadków o 17-20 procent w metaanalizach. To realny efekt, bo upadek u 75-latki to często złamanie szyjki kości udowej i kaskada powikłań.

Infekcje górnych dróg oddechowych. Metaanaliza z 2017 roku (BMJ) na 25 randomizowanych badaniach i 11 tysiącach uczestników pokazała, że suplementacja witaminy D zmniejsza ryzyko ostrych infekcji górnych dróg oddechowych o około 12 procent w populacji ogólnej. Efekt większy u osób z głębokim deficytem (poniżej 25 nmol/L). Dla porównania ze szczepionką przeciwgrypową: szczepionka redukuje ryzyko grypy o 40-60 procent w sezonach z dobrym dopasowaniem. Witamina D jest słabszym, ale tańszym uzupełnieniem.

Nastrój. Dane słabsze, ale konsekwentne. Niskie 25(OH)D koreluje z depresją sezonową i całoroczną. Suplementacja może łagodzić objawy u osób z deficytem, choć efekt jest mały i nie zastępuje leczenia psychiatrycznego.

Autoimmunizacja. Badanie VITAL pokazało zmniejszenie częstości chorób autoimmunologicznych (toczeń, RZS, łuszczyca) o 22 procent w grupie suplementowanej przez 5 lat. To jeden z bardziej obiecujących wyników, choć wymaga dalszych potwierdzeń.

Mniej udokumentowane, choć obiecujące: niektóre nowotwory (rak jelita grubego, prostaty), cukrzyca typu 2, niektóre objawy demencji. W większości obszarów badania nie dają jeszcze jednoznacznych odpowiedzi.

Dwa mity, które trzeba uziemić: witamina K2 i COVID

Wokół witaminy D narosło kilka popularnych mitów, które trzeba szybko zaadresować, bo wracają w komentarzach i sklepach internetowych.

Mit pierwszy: witaminę D zawsze trzeba brać z witaminą K2. Argument marketingowy: bez K2 witamina D "kieruje wapń w naczynia zamiast w kości", więc bez K2 zwiększasz ryzyko zwapnień. Brzmi naukowo. W rzeczywistości dane kliniczne nie potwierdzają tego mechanizmu w dawkach suplementacyjnych. Witamina D u zdrowej osoby nie powoduje zwapnień naczyń, póki dawka jest rozsądna i poziom wapnia w surowicy w normie. K2 ma swoje miejsce (osteoporoza, wybrane stany kliniczne), ale rutynowe łączenie K2 z D3 u zdrowych dorosłych nie ma silnych podstaw. Suplementy "D3 + K2" są droższe od czystej D3 o 50-100 procent, a benefit dodatkowego K2 dla większości użytkowników jest marginalny albo zerowy.

Mit drugi: witamina D chroni przed COVID. W 2020 i 2021 roku pojawiła się fala doniesień o asocjacji niskiego 25(OH)D z cięższym przebiegiem COVID-19. Część obserwacyjnych badań to potwierdzała, ale randomizowane badania kliniczne pokazały co innego. Największe RCT (CORONAVIT z 2022, ponad 6000 uczestników w Wielkiej Brytanii) nie wykazało, że suplementacja witaminy D zmniejsza ryzyko zakażenia ani ciężkości przebiegu COVID. Niedobór witaminy D faktycznie korelował z gorszymi wynikami, ale suplementacja po fakcie tej różnicy nie odwracała. Prawdopodobny mechanizm jest taki sam jak przy chorobach sercowo-naczyniowych: niski poziom 25(OH)D jest markerem ogólnego gorsz

Źródła

  1. Płudowski P et al. (2023). Aktualne wytyczne suplementacji witaminy D w Polsce.
  2. Endocrine Society (2024). Vitamin D Clinical Practice Guideline.
  3. Institute of Medicine (2011). Dietary Reference Intakes for Calcium and Vitamin D.
  4. Effect of vitamin D supplementation on cardiovascular outcomes: meta-analysis of RCTs (Annals of Medicine and Surgery 2024).
  5. VITAL trial. Manson JE et al. (2019). Vitamin D Supplements and Prevention of Cancer and Cardiovascular Disease. NEJM.
  6. Farmacja Praktyczna. Ponad 90 procent Polaków ma niedobory witaminy D.
TW
O autorze
Tomasz Wróbel
Profil autora →
Seniorzy ze wsi oczekują na rehabilitację miesiącami, a w trybie stabilnym rośnie do niemal roku
Usługi medyczne

Seniorzy ze wsi oczekują na rehabilitację miesiącami, a w trybie stabilnym rośnie do niemal roku

Wiekowy pacjent z dala od dużych ośrodków medycznych musi czekać na rehabilitację miesiącami. Dane p…

Migrena to nie 'mocniejszy ból głowy'. Większość chorych nie wie, że ją ma.
Neurologia

Migrena to nie 'mocniejszy ból głowy'. Większość chorych nie wie, że ją ma.

W Polsce żyje około 3,7 miliona osób z migreną. Większość nie wie, że to ma. Bierze paracetamol, ibu…

Depresja czy wypalenie? Dwa różne stany, dwa różne wyjścia.
Psychika

Depresja czy wypalenie? Dwa różne stany, dwa różne wyjścia.

Wypalenie zawodowe i depresja dzielą objawy, ale wymagają zupełnie różnych rozwiązań. Pierwsze ustęp…