Wyobraź sobie, że bezpłatne badania profilaktyczne w podstawowej opiece zdrowotnej są formalnie gwarantowane, lecz w praktyce trafiają do niewielkiej części dzieci i młodzieży. To nie teza, to wynik audytu NIK obejmującego lata 2022, 2023 i 2024. W świecie, w którym każdy rodzic oczekuje, że profilaktyka zaczyna się od pierwszej wizyty, raport pokazuje, że realnie jest inaczej. Przed oczami staje obraz placówek POZ, w których procedury przesiewowe bywają rozłożone na czynniki pierwsze, a decyzje o testach podejmowane są na podstawie bardzo lokalnych uwarunkowań. W praktyce oznacza to, że darmowe testy dla dzieci i młodzieży pozostają w sferze deklaracji, a ich efektywność zależy od miejsca, w którym trafiają pacjenci.
Badania objęły niewielką część populacji. Z danych NIK wynika, że zakres realizacji w poszczególnych placówkach wahał się od 16,9 proc. do 42,3 proc. Te liczby nie są anomalą. To sygnał, że w systemie ochrony zdrowia nie ma jednolitego, skutecznego mechanizmu rozdzielania zasobów na profilaktykę. Do tego dochodzi fakt, że jedna trzecia ze skontrolowanych placówek POZ nie wykonała żadnego testu przesiewowego. W praktyce oznacza to, że setki tysięcy dzieci mogły nie skorzystać z możliwości wczesnego wykrycia problemów zdrowotnych, o których często nie wiedzą rodzice, aż do momentu, gdy pojawią się poważniejsze objawy.
Czy profilaktyka trafia do wszystkich dzieci?
W praktyce to pytanie, na które raport NIK odpowiada w sposób krytyczny. Bezpłatne badania profilaktyczne są gwarantowane w ramach systemu, ale realnie docierają do odsetka dzieci, a to stawia pytanie o skuteczność polityk zdrowotnych. Wyobraź sobie, że profilaktyka jest jak zaproszenie do parku, które ktoś wysyła listem poleconym. Teoretycznie dociera do wszystkich, w praktyce często trafia do odmiennej liczby rodzin. Dla zrozumienia skali w wartościach liczbowych: zakres 16,9 proc. do 42,3 proc. oznacza, że w niektórych miejscach skala w praktyce przypomina wpisy w dzienniku nastolatka: nieciągła i nieprzewidywalna. Taki obraz to z jednej strony niska, a z drugiej strony niejednoznaczna diagnoza, co jest powodem, a co skutkiem zarządzania w POZ.
Skupienie uwagi na zakresie testów i ich dostępności ma bezpośrednie konsekwencje zdrowotne. Profilaktyka, która nie trafia do dzieci, nie daje szansy na wczesne wykrycie chorób, które mogłyby być wyłapane na etapie przeglądu zdrowia. Kiedy testy przesiewowe nie pojawiają się regularnie, możliwe jest, że pewne stany pozostaną niezauważone aż do momentu, gdy konieczna będzie interwencja medyczna. W praktyce dla rodzin oznacza to, że decyzje o włączeniu profilaktyki do harmonogramu dziecka bywają zależne od punktu, w którym dziecko otrzymuje opiekę, a nie od rzeczywistych potrzeb zdrowotnych.
Konsekwencje dla zdrowia dzieci
Najważniejszy aspekt to zdrowie. Gdy testy przesiewowe są rzadko wykonywane, pewne choroby lub stany zdrowotne mogą utrzymywać się bez wykrycia, co z kolei opóźnia interwencję. W praktyce to ryzyko skracania czasu wykrycia, co w konsekwencji zmniejsza skuteczność profilaktyki. Wśród 16,9 proc. do 42,3 proc. objętych w testach jest spora różnica między regionami, co sugeruje, że dostęp do profilaktyki jest zależny od miejsca zamieszkania, a nie od potrzeb. Z perspektywy małych dzieci to ogromny problem, bo profilaktyka nie jest luksusem, lecz sposobem na wczesne wykrycie problemów, które mogłyby wpłynąć na zdrowie w dorosłym wieku.
Co trzeba poprawić w systemie
Raport pokazuje, że problem jest złożony. Wymaga przede wszystkim jasnych standardów, weryfikowalnych wskaźników i częstych audytów. Musi pojawić się mechanizm, który monitoruje wykonanie testów na poziomie placówek i regionów, z jednoczesnym wsparciem kadrowym. W praktyce oznacza to, że testy przesiewowe powinny być wykonywane w sposób Systemowy, a nie ad hoc. Dodatkowo ważne jest uproszczenie procedur administracyjnych, które mogą hamować realizację testów w praktyce. Wraz z tym pojawiają się potrzeby w zakresie edukacji personelu i informowania rodzin o znaczeniu profilaktyki. Każda z tych zmian wymaga konkretnych narzędzi i środków finansowych, które w danym momencie nie są jednoznacznie gwarantowane w ramach budżetu POZ.
Co może zrobić rodzic i opiekun
Jeśli masz dziecko w wieku podwórkowym, sprawdź, czy zostało uwzględnione w programie profilaktyki i czy planowana jest wizyta w POZ. Rozmowa z lekarzem rodzinnym powinna zaczynać się od pytania o badania przesiewowe. Wyobraź sobie, że pytasz, czy twoje dziecko ma zaplanowaną profilaktykę na najbliższe pół roku. Jeśli odpowiedź brzmi nie, poproś o wpisanie do harmonogramu i ustalenie terminu. Rodzice powinni również monitorować komunikaty przychodni, bo często informacja o profilaktyce jest rozprosiona po mediach i gabinetach, a rodzinie trudno ją zebrać w jedno miejsce. Nie chodzi o to, by szukać winnego, lecz o to, by odnaleźć realne możliwości i skorzystać z nich, zanim choroba opuści drzwi domu.
Co dalej w duchu odpowiedzialności publicznej
Audyt NIK nie jest wyrokiem, lecz sygnałem dla systemu. W praktyce oznacza to, że potrzebna jest lepsza koordynacja między ministerstwem zdrowia, instytucjami nadzorującymi i samorządami. Wspólne działania mogłyby zbliżyć wykonywanie testów do realnych potrzeb. To nie jest projekt krótkotrwały. Chociaż w obecnym obrazie nie ma mowy o szybkim rozwiązaniu, warto patrzeć na kolejne lata jako na testy przepływności systemu. Wciąż jest miejsce na poprawę w organizacji POZ, a to bezpośrednio przekłada się na zdrowie dzieci i ich rodzin. Z perspektywy praktyków i pacjentów, kluczem jest dążenie do transparentności, planów i realnych danych, które pozwolą ocenić postęp co kilka kwartałów.



