Czy Europa naprawdę musi przegrać w rywalizacji z USA, jeśli nie zmieni kierunku?
Ta teza nie brzmiałaby tak prowokacyjnie, gdyby nie fakt, że w rozmowie z Markiem Tejchmanem w programie Dzień na świecie na Polsat News zabłysło nazwisko Philippe Aghion — laureata Nagrody Nobla w ekonomii z 2025 roku. To nie była muzyka z nudnych wykładów, lecz zestaw twardych obserwacji o tym, gdzie leży siła gospodarek i co robi różnicę między tym, co jest możliwe, a tym, co pozostaje w strefie marzeń. Aghion w Polsat News mówił jasno: Europa musi zrozumieć mechanizmy wzrostu, a nie tylko ich skutki, jeśli chce konkurować z największym graczem na mapie – Stanami Zjednoczonymi. Rzecz nie wucieka z zapasami, lecz w sposobie myślenia o innowacjach, edukacji i strukturach rynkowych.
Dlaczego niektóre kraje rozwijają się szybciej od innych?
W rozmowie pada wiele prostych problemów, które skomplikowały się w długim cieniu globalizacji: tempo inwestycji, jakość edukacji, a także elastyczność instytucji. Aghion sugeruje, że dynamika wzrostu nie bierze się z jednego cudownego przepisu, lecz z zestawu codziennych decyzji — od dostępności ryzyka w przedsiębiorczości po to, jak systemy edukacyjne przygotowują młodych ludzi na pracę, która nie istnieje jeszcze dzisiaj. Wyjaśnijmy to prostym porównaniem: gdy w ogrodzie nie panuje równowaga między tym, co rośnie, a tym, co wymaga podlewania, efekt jest opłakany. Innowacje to w praktyce podlewanie gleby, a nie tylko odkurzanie liści z dotychczasowych narzędzi.
Ekonomia przestaje być suchą nauką, gdy uświadamiamy sobie, że kapitał ludzki i kapitał instytucjonalny tworzą dwa skrzydła wzrostu. Aghion wskazuje na to, że kraje inwestujące w edukację, badania i rozwój, a także w systemy, które nie boją się porażek, szybciej budują produktywność. To oznacza nie ograniczanie ryzyka, lecz stworzenie kultury, w której ryzyko jest akceptowaną częścią procesu tworzenia wartości. Analogią codzienności jest to, że zdrowie rośnie, gdy codziennie zjadamy różnorodne posiłki i pozwalamy organizmowi ćwiczyć odporność. Tak samo gospodarka rozkwita, gdy różnorodność inwestycji i elastyczność rynku pracują razem w jedną, wyraźną całość.
Europa a USA: co jest problemem, a co szansą?
Najważniejsze, co Aghion podkreślił w rozmowie z Tejchmanem, to tempo i jakość reform, a także umiejętność nauki na błędach. USA mają silny mechanizm napędzający innowacje: skale prywatnych inwestycji, szybszy transfer ryzyka z sektora prywatnego do projektów badawczych oraz kultury, która nie boi się podejmowania ryzyka. Europa stoi przed wyzwaniem zbudowania wspólnego rynku, uproszczenia barier administracyjnych i stworzenia systemu zachęt dla młodych przedsiębiorców, którzy chcą przebić się na arenie międzynarodowej. To nie jest tylko kwestia wydatków na naukę, ale sposobu, w jaki te środki są alokowane i jak w praktyce przekuwane w projekty, które generują trwałe miejsca pracy.
Wyobraź sobie, że porażka staje się nauczycielem, a nie wstydem. W przypadku młodych, których trzeba inspirować do odważnych decyzji, to podejście ma znaczenie praktyczne. Aghion mówi o uczeniu młodych ludzi tego, jak przegrywać — nie jako sztuczkach, lecz jako realnej umiejętności adaptacji. Porażka staje się krokiem w stronę lepszego rozwiązania, a nie końcem marzeń. W codziennym świecie to właśnie odwaga do podjęcia ryzyka, a także gotowość do ponownego wejścia na tor po porażce, tworzy długoterminowy wzrost.
W praktyce oznacza to inwestycje w edukację techniczną i naukową, z uwzględnieniem potrzeb rynku pracy, który już jutro będzie inny. Oznacza to także politykę, która zachęca do tworzenia start-upów, tworzy łatwe procedury uzyskiwania finansowania i umożliwia współpracę między uniwersytetami a przemysłem. To zestaw działań, które muszą mieć jasno wyznaczone cele i konkretny harmonogram, bo bez tego Europa utknie w półśrodkach.
Co to oznacza dla nas — konkretne kroki w praktyce
Po pierwsze, edukacja. Jeśli chcemy konkurować z USA, musimy wyposażyć młodych ludzi w narzędzia, które pozwolą im myśleć krytycznie i tworzyć rozwiązania, a nie jedynie powtarzać zagraniczne recepty. Po drugie, przedsiębiorczość. Elastyczny rynek pracy, w którym firmy mogą łatwo zatrudniać i zwalniać, ale także łatwo zatrudniać specjalistów z różnych sektorów, to jedna z dwóch nog, na których stoi dynamiczny wzrost. Po trzecie, instytucje. Prosta i transparentna administracja, z jasnymi regułami dotyczącymi inwestycji i ochrony własności, to fundament, na którym buduje się zaufanie inwestorów. Po czwarte, badania i rozwój. Innowacje nie rodzą się w nocy; to proces, który wymaga stałego finansowania, współpracy z sektorem prywatnym i publicznym, a także mechanizmu, który pozwala na szybkie wprowadzanie wyników badań do praktyki.
Podsumowując, to nie jest jedynie kwestia dużych liczb w budżetach. To zestaw decyzji, które muszą być podejmowane codziennie — w klasach, w laboratoriach, w przedsiębiorstwach i w kolejnych pokoleniach urzędników. Europejskie polityki, by być skuteczne, muszą być spójne i długofalowe. A jeśli dołożyć do tego odrobinę odwagi, to europejski plan na przyszłość przestaje być tylko obietnicą i staje się realnym scenariuszem, w którym nasz kontynent potrafi wyłuskać to, co w sobie najlepszego: innowacje, elastyczność i odporną, opłacalną dla obywateli gospodarkę.



