Wyobraź sobie, że wizyta u specjalisty nie zaczyna się od prośby o skierowanie i od stania w kolejce do POZ. Ta scenka dawna, żywa wciąż w niektórych rejestrach, ma jednak stać się reliktem. W praktyce chodzi o rozszerzenie możliwości pacjentów, którzy nie muszą prosić o skierowanie do wybranych specjalistów. Mowa o listach lekarzy, do których skierowanie nie jest już wymagane, co oznacza szybszy kontakt z fachowcem i krótszą drogę od progu przychodni do diagnozy.
W praktyce chodzi o zniesienie skierowań do wybranych specjalistów. Lista nazwisk, do których nie trzeba już mieć w ręku paragonu od lekarza rodzinnego, rośnie. Efekt: mniejsze kolejki, krótszy czas oczekiwania i mniej pytań o to, czy mam skierowanie. Zmiana to także pewnego rodzaju test zaufania do pacjentów i do samych placówek. Jeśli pacjent przyjdzie z konkretnym problemem zdrowotnym i zasygnalizuje, że nie potrzebuje skierowania, system reaguje elastycznie, jeśli tylko spełnia warunki wyznaczone przez NFZ i umowy z placówkami.
Ta zmiana nie dotyczy wszystkich. Nie każdy specjalista jest w grupie objętej zwolnieniem z konieczności posiadania skierowania. Zmiana ma charakter wyborczy i opiera się na decyzjach systemowych, umowach z placówkami oraz ocenie, które świadczenia przynoszą największy pożytek pacjentom. W praktyce oznacza to, że wybrane świadczenia specjalistyczne zyskują możliwość przyjęcia pacjentów bez wstępnej weryfikacji u lekarza rodzinnego.
W niniejszym tekście pokazujemy, jak to wygląda w praktyce, kto na tym zyskuje, jak czerpać z nowych zasad i czego jeszcze nie można robić bez skierowania. Przypominamy, że najważniejsza część zmiany dotyczy podstawowej opieki zdrowotnej i współpracy z lekarzem rodzinnym, który wciąż pozostaje pierwszym punktem kontaktu w systemie.