We wtorek ceny paliw spadną. To efekt nowego rozporządzenia i programu CPN, finansowanego z podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Wyobraź sobie kartę stałego klienta w sklepie, która zawsze obniża rachunek przy kasie. Tak działa mechanizm, który państwo wprowadza na stacjach paliw. Maksymalne ceny przestaną zależeć wyłącznie od wahań rynkowych, a zysk zostanie zrekompensowany w ramach mechanizmu obsługującego program CPN.
W praktyce włączono trzy limity cen. Benzyna 95 będzie kosztować do 6,45 zł za litr, benzyna 98 do 7,31 zł za litr, a diesel do 8,14 zł za litr. Te wartości obowiązują w środowisku rządowego programu CPN. Rozporządzenie jest opisane jako narzędzie ochronne dla konsumentów, które ma złagodzić skutki wysokich cen na rynku paliw w kryzysowych momentach.
Działanie programu opiera się na redystrybucji części zysków koncernów paliwowych do funduszu cen paliw. Mechanizm jest prosty: państwo w razie potrzeby dopłaca różnicę między rynkową ceną a ustalonym limitem, co w praktyce działa jak amortyzator na drodze. Dzięki temu maksymalne ceny paliw nie pną się w górę bez kontroli, a konsumenci czują stabilizację w portfelu.



