Dziesięć terapii na liście potrzeb, zaledwie dwie refundowane — to nie błąd statystyki, to alarm dla pacjentów i systemu.
Wyobraź sobie, że diagnoza złamała mur; masz wybór terapii, ale decyzja o finansowaniu zależy od kart budżetowych, a nie od skuteczności leczenia. Na liście potrzeb widnieje 10 terapii, które eksperci uznają za priorytetowe, jednak z refundacją objęte są tylko dwie z nich. To zestawienie nie jest abstrakcją; to realny dylemat tysiąca pacjentów w Polsce, którzy szukają najlepszej opcji, a często kończą na tańszych, mniej skutecznych skrótach. Sygnał, że system nie nadąża za potrzebami, jest oczywisty: długie kolejki, krótka koordynacja opieki, fragmentacja usług, które powinny działać jak jeden spójny mechanizm.
Ta sytuacja nie pojawia się w próżni. Polskie hematologie osiągają lepsze wyniki leczenia, ale pacjent oprócz terapii często trafia na bramę kosztów. W praktyce oznacza to, że wybór terapii nie zawsze odpowiada medycznym wskazaniom, tylko uprawnieniom do refundacji. Efekt? Pacjent sam musi podejmować decyzje na podstawie kosztów, a nie wyłącznie na podstawie medycznych potrzeb. Wyobraź sobie, ile zaufania traci system, gdy pacjent czuje, że wybory leczenia zależą od portfela, a nie od skuteczności. W tej rzeczywistości każdy dzień zwłoki to ryzyko utraty okazji do skutecznej terapii.
O tej sytuacji będą rozmawiać eksperci podczas XXII Forum Rynku Zdrowia. To forum zwykle nie podaje łatwych odpowiedzi, lecz stawia pytania, które pcha generację decyzji ku lepszemu. Z perspektywy pacjentów i praktyków chodzi o to, by liczby w katalogach leczenia nie rozbijały się o granice finansowe. Krajowa Sieć Hematologiczna, projekt postulowany jako koordynator opieki, ma stać się pomostem między tym, co potwierdzają badania, a tym, co realnie dostępne dla chorego. W praktyce chodzi o zorganizowanie opieki w taki sposób, by decyzje były podejmowane szybciej, a różnica między terapią a refundacją nie decydowała o losie pacjenta, lecz o wyniku leczenia.



