Czy w onkologii jeden schemat leczenia może pasować do wszystkich pacjentek?
To pytanie, które nieustannie wraca w gabinetach i na izbach szpitalnych. Uzasadnione, bo wariantów odpowiedzi na chemioterapię jest wiele, a każdy przypadek to inna kombinacja genów, innych wrażliwości i innych skutków ubocznych. W praktyce liczy się to, co w laboratorium przynosi test wielogenowy. Jak podkreśla dr Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld, bez takich badań często nie wiemy, która pacjentka rzeczywiście odniesie korzyść z chemioterapii, a która nie powinna jej otrzymać. Szerszy dostęp do testów wielogenowych pozwoliłby precyzyjniej kwalifikować chore do leczenia, ograniczyć niepotrzebną chemoterapię i ochronić część pacjentek przed długotrwałymi skutkami ubocznymi.


