Od lipca system umawiania wizyt u lekarzy specjalistów ma wyglądać zupełnie inaczej: rząd zapowiada prostsze rejestracje, mniej niewykorzystanych terminów i szybszy dostęp do świadczeń.
Nowe rozwiązanie ma opierać się na centralnej rejestracji online, która wykorzystuje dostępne dane o placówkach, lekarzach i godzinach pracy. Pacjent wpisuje swoje potrzeby, a system proponuje proste, czytelne terminy w kilku wybranych placówkach. Nie trzeba już przeszukiwać stron poszczególnych przychodni i tracić czasu na telefoniczne wyjaśnienia, gdzie i kiedy jest najbliższy wolny termin. W praktyce chodzi o to, by każdy termin był wykorzystany, a odwołania nie generowały pustych bloków w kalendarzach lekarzy. Wyobraź sobie to jak rezerwację lotu z kilkoma lotniskami w jednym koszyku. W jednym miejscu widzisz dostępność, ceny i możliwość wyboru najdogodniejszego wariantu. Takie podejście ma ograniczyć sytuacje, w których pacjent zostaje bez możliwości wizyty, a placówka traci potencjalny kontakt z chorym lub zdesperowanym klientem. Jednym z filarów reformy ma być także mechanizm automatycznych przypomnień i pewien proces optymalizacji terminu. Gdy dany slot nie zostanie wykorzystany w wyznaczonym czasie, trafia do specjalnego rezerwowego puli, która może zostać przydzielona kolejnemu pacjentowi. To ma ograniczyć zjawisko tzw. niezajętych wizyt i zredukować pusty czas pracy w grafiku lekarza. Samo rozwiązanie ma również poprawić przejrzystość. Pacjent widzi w jednym miejscu, które placówki oferują dany specjalistyczny zakres i jakie są orientacyjne czasy oczekiwania. Dzięki temu decyzje podejmujemy szybciej, a oczekiwanie staje się krótsze.


