Wyobraź sobie czysta prostota: prawo, które ma zatrzymać praktyki mające na celu zmianę czyjejś orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej. W Holandii stało się to faktem. We wtorek 16 czerwca holenderski Senat przyjął ustawę zakazującą tzw. terapii konwersyjnej, a za każdą próbę „naprawy” organizmu grozi kara do dwóch lat więzienia. W praktyce oznacza to koniec katalogu działań, które dotychczas przenikały miejsce modlitwy, gabinetu terapii i sadu rodzinnego.
Na początku warto odczepić termin. Terapia konwersyjna to zestaw działań, które mają na celu zmianę orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej. Mogą to być modlitwy, egzorcyzmy, a także tzw. terapie „zmian orientacji” prowadzone przez szeroko rozumiany krąg praktyków. Dla niektórych te praktyki były traktowane jako próba pomocy, dla innych – jako naruszenie podstawowych praw człowieka. Nowe prawo stawia granice jasno: nie ma miejsca na takie działania w obszarze ochrony zdrowia publicznego ani w sferze prywatnych relacji.


